Reklama
niedziela, 2 lutego 2025 23:04
Reklama

Nie chce być gwiazdą jednego sezonu

STAROGARD GD. Łukasz Ewert to starogardzki wokalista młodego pokolenia. Jak każdy artysta marzy o wielkiej karierze, a póki co śpiewa na weselach i okolicznych imprezach. Starogard Gd. to miejsce, z którego trudno się „wybić”.
Ostatnio mogliśmy go usłyszeć na mikołajkowych uroczystościach na Rynku. Specjalnie dla nas opowiada o początkach swojej przygody z muzyką oraz szansach młodych wokalistów na zostanie gwiazdą dużego formatu.
- Skończyłeś już szkołę masz pewnie dużo wolnego czasu. Czym zajmujesz się na co dzień?
- Uczę się wokalu w Ognisku Pracy Pozaszkolnej pod okiem klawiszowca zespołu Leszcze pana Piotra Chrapkowskiego. Jestem u niego już trzeci rok, od czasu drugiej klasy liceum. W tym czasie dostawałem propozycję zaśpiewania m.in. kilkakrotnie na Jarmarku Dominikańskim, kilku galach w Starogardzie Gd., Dniach Kociewia itp. Myślę, że podobnych do mnie muzyków jest w mieście sporo. Są to przeważnie dziewczyny. U samego pana Piotra uczy się ok. 11, 12 osób.

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?
- Poszedłem do szkoły do Owidza, bo tam był chór. Tak ciągnęło mnie do śpiewania, że wybór mógł być tylko jeden. Pierwszy rok, pierwsze zajęcia, wszyscy „śpiewający” dostaliśmy coś do wykonania. Po moim występie musiałem wykonać jeszcze solo. Spodobało się i od tego się zaczęło. Zaśpiewałem na jednym koncercie w szkole, później pamiętam występ w „ekonomiku”, jeszcze później w SCK – u, zawsze z jedna piosenką. Było nią „Na miły Bóg” Stanisława Soyki. Od tego czasu wśród znajomych została mi ksywka „na miły”. (śmiech)

- Utrzymujesz się za śpiewania?
- Od szesnastego roku życia śpiewam po weselach. Właściwie początki pokryły się z moimi pierwszymi lekcjami wokalu. Oczywiście wesela nie są pochwalaną formą wykazywania się muzycznie. Przede wszystkim chodzi o ilość i długość występu. Nie trzeba mówić, jak taki występ wpływa na struny głosowe. Poza tym nigdy nie miałem żadnych poważnych propozycji grania po klubach. Mam znajomego w Poznaniu, który właśnie w ten sposób zarabia, przyjeżdża na godzinny repertuar i ma z tego fajną kasę. Trzeba być trochę na tym rynku, żeby z tego żyć.

- Czy młodzi mają dzisiaj szansę wypromowania talentu?
- Młodym ludziom nie jest dzisiaj łatwo. W Starogardzie Gd. próżno szukać osób, które w sposób profesjonalny poprowadziłyby do większej kariery. Nic w tej kwestii się nie dzieje. Możliwością są warsztaty wokalne, prowadzone np. przez Elżbietę Zapendowską czy Grażynę Łubaszewską. Ja byłem na warsztatach Pani Grażyny w Tczewie, na czymś w rodzaju jam session. Dostaliśmy lekcje śpiewania technicznego, nie tylko dla przyjemności. To był jeden dzień, było nas 16 osób. Spotkanie dało dużo, ale o bliższą współpracę było trudno.

- Masz za sobą nieudaną próbę dostania się na Akademię Muzyczną. Jaki miało to wpływ na Twoją karierę?
- W sumie nie jest to dla mnie porażka, bo nie jestem po żadnej szkole muzycznej. Sam fakt, że zdałem egzamin jest już pozytywny. Zabrakło kilka punktów, a przyjęli 12 najlepszych osób z całej Polski. Kiedy powiedziałem komisji, że uczę się 3 lata, to złapali się za głowy. Najgorzej poszło na dyktandzie muzycznym. Kobieta grała na pianinie, a ja musiałem to zapisać w nutach, a jestem z tego „zielony”. Na tym poległem. Śpiew i gra aktorska poszły bardzo dobrze.

- Co dałoby Ci dostanie się na Akademię?
- Generalnie akademia nie daje nic, jeśli człowiek nie będzie miał konkretnie sprecyzowanych planów. Fajnie byłoby mieć wykształcenie muzyczne, ale są też tacy, którzy ją skończą, a później nic nie robią. Spotkałem kiedyś bezdomnego, który skończył Akademię Muzyczną na takim a takim wydziale i co teraz robi? Nic. Ale tutaj swoje zrobił alkohol. Akademia daje możliwość szybkiej promocji. Na korytarzach można spotkać ludzi, którzy wiedzą jak poprowadzić młodych. Poza tym myślę, że być muzykiem bez wykształcenia to też żadna chluba.

- Ale przecież sporo z takich osób można zobaczyć w telewizji. Jest  wiele programów, gdzie można wypromować swoje umiejętności.
- Mi przede wszystkim nie zależy na tym by być gwiazdą jednego sezonu. Weźmy takich zwycięzców „Idola”. Żaden z nich nie zrobił wielkiej kariery. Lepiej wiodło się „słabszym”. Szymon Wydra nie wygrał, to samo Ewelina Flinta, a jednak udało im się zaistnieć. Taka Ala Janosz zwyciężyła I edycję, nagrała jeden clip i słuch po niej zaginął.

- Ostatnio fajną zabawą w Starogardzie Gd. są Mistrzostwa w karaoke. Jak oceniasz młodych starogardzkich wokalistów? Jest wśród nich choćby jeden „diamencik” do wyszlifowania?
- Na karaoke ciężko wszystko wychwycić. Są osoby, które śpiewają fajnie, ale jest też trochę gorszych występów, bo tam chodzi raczej o zabawę. W większości lepiej radzą sobie jednak wokalistki. Nie mnie to jednak oceniać. Sam jeszcze mam duże braki, nad czym pracuję podczas zajęć. Najważniejsze, aby każdy, kto chce spróbować swoich sił w śpiewaniu, zawsze dążył do celu, nie załamywał się porażkami. Są nauczyciele, choćby w Starogardzie Gd., którzy chętnie pomogą. Jeśli nie tu, to można spróbować w Tczewie czy Gdańsku. Kursy są drogie, ale z czasem mogą zwrócić się z nawiązką.

- Jesteś osobą rozpoznawaną w Starogardzie Gd. Doskwiera Ci sława?
- Tak, ale raczej lokalna. Dla przykładu, byłem na wakacjach w Jastrzębiej Górze i w sklepie zaczepiła mnie dziewczyna i spytała czy śpiewam. Powiedziała, że przypomina mnie z jakiegoś występu gdzie razem śpiewaliśmy. To było miłe. W szkole raczej było spokojnie. Koleżanek miałem dużo ale koledzy raczej nie zazdrościli..    

- O czym marzysz? Własna płyta czy śpiewanie cudzych kompozycji?
- Moim mentorem muzycznym jest Michael Buble, których właśnie od coverów zaczynał. Zrobienie czegoś w podobnym stylu byłoby ciekawe, ale śpiewanie specjalnie przygotowanych tekstów też byłoby wyzwaniem. Gdybym tylko dostał tekst i muzykę, to czemu nie.

- Pamiętasz jakieś ciekawe sytuacje, które przydarzyły Ci się podczas występów?
- Dwa lata temu na Jarmarku Dominikańskim wzięli mnie jako wokalistę, żebym zaśpiewał coś pomiędzy występami. Pierwszy, drugi  kawałek poszedł dobrze. Trzecią piosenkę śpiewałem właśnie Michaela Buble. W momencie jak chciałem wyciągnąć głos do góry, zacięła się płyta z muzyką. Konferansjer ratował sytuację, mówił o złośliwości rzeczy martwych i w sumie wszystko zakończyło się na wesoło. Ja stałem jak zamurowany, bo był to mój pierwszy występ przed tak dużą publicznością. W tym roku na jarmarku miałem z kolei przygodę z mikrofonem. Był wyciszony i jak zacząłem śpiewać nic nie było słychać. Akustyk zaczął od początku i za drugim razem poszło ok. Pechowy troszkę ten jarmark.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Komentarze

;) 10.01.2012 10:30
Brawo Ewerciku ;)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
3 oko pana kleksa 18.12.2009 12:51
sikam az po same kule;dd

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Pepe 12.12.2009 16:08
odkąd pojawiły się programy typu, idol,mam talent czy jak oni śpiewają to każdy nagle kocha śpiewa, chce być gwiazdą, nie moze bez tego dalej zyc, chce być zauwazony mimo ze nie jednokrotnie nie ma nic ciekawego do pokazania. spiewać oklepane juz piosenki z podkładem midi to każden jeden umie tylko robić nie ma komu

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: -1°C Miasto: Gdańsk

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 11 km/h

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: StanleyTreść komentarza: Tusk wielokrotnie dawał wyraz, delikatnie mówiąc, niechęci do tego co poleskie i patriotyczne. zgodzę sie z Sp. Alboinem, że każdy może sie pomylić, błądzić, natomaist rzesza gawiedzi, któej to nie przeszkadza, albo nawet sie PODOBA, powinna budzić przerażenie.Źródło komentarza: BEZ STRACHU. Albin Siwak o Doladzie Tusku - szokujące wspomnienieAutor komentarza: BogdanTreść komentarza: Oszukują i faszerują. Nie papryczkowe ani malinowe tylko pestycydowe...Źródło komentarza: Nowy test Fundacji Pro-Test: Wszystkie sprowadzane z zagranicy pomidory zawierały pestycydyAutor komentarza: Westlake LoanTreść komentarza: Jestem szczerze wdzięczny Panu za poprowadzenie mnie właściwą drogą, która umożliwiła mi dzisiaj otrzymanie pożyczki po tym, jak oszuści oszukali mnie z pieniędzy. Jeśli znalazłeś się w skomplikowanej sytuacji i chcesz uzyskać pożyczkę od osoby godnej zaufania i uczciwej, nie wahaj się skontaktować z WESTLAKE LOAN pod adresem: [email protected] Telegram___https://t.me/loan59Źródło komentarza: Mężczyzna chciał zabić żonę siekierą. Później popełnił samobójstwo.Autor komentarza: RamparamTreść komentarza: Biedny łoś... ale prawdziwe losie to urzędasy i weterynarze, którym jak widać się nie chciało zareagować. W sumie db że nikt nie zastrzelił zwierzaŹródło komentarza: Ranne zwierzę i „spychologia”. Nikt nie chciał pomóc łosiowi...Autor komentarza: RobTreść komentarza: Niech się sam utopi... Prawie dożywocie, w sume za głupote... Ludzie słabo wyceniają swoje zycie ;-1Źródło komentarza: Recydywista groził pobiciem i utopieniem. Grozi mu 18 lat za kratami
Reklama